Wyjdźmy z punktu dobrze znanego czytelnikom. Osadźmy to w pozornie znajomym świecie z garścią stereotypowych bohaterów. Następnie zabierzmy czytelnika na jazdę bez trzymanki przez skomplikowane relacje, krajobrazy, motywy, gatunki literackie. A przede wszystkim historię, w której nie ma nic oczywistego.

W fantastycznym świecie przypominającym koniec XIX wieku żyje sobie dziewczyna. Jej ojciec jest naukowcem, matki brak, a ona wychowuje się na uczelni wśród studentów i naukowców. Jej cieplarniany świat niszczy zagniecie ojca podczas tajemniczej wyprawy badawczej.
To wstęp do fabuły trylogii „Agla” autorstwa Radka Raka, ale równie dobrze mogłoby to dotyczyć „Magicznych Materii” Philipa Pullmana. Sofja Kluk, główna bohaterka powieści, startuje z podobnego punktu co pullmanowska Lyra. Także przedstawiony świat, choć z elementami fantastycznymi, wydaje się zwodniczo znajomy. Nietrudno rozpoznać w uniwersyteckim mieście Kraków przełomu XIX i XX w, w państwie tajemniczego Cara carską Rosję (Kraków był co prawda w zaborze austriackim, ale to przecież fantastyka), a w barwnej społeczności jomskiej nieco tylko przekształconych wschodnioeuropejskich Żydów tamtej epoki.
Ale w tym zwodniczo znajomym początku coś szybko zaczyna zgrzytać. Przedstawiony świat jest bogaty w anachronizmy, „carskie” państwo zawiera niepokojące elementy totalitarne, właściwe raczej dla Związku Radzieckiego, a obecność szanowanego cechu katów i inteligentnych raków, które najwyraźniej mogą wchodzić w związki małżeńskie z ludźmi oraz goblinów będących zdegenerowaną postacią naszego gatunku wskazują, że jest tu coś znacznie głębszego, niż zwykłe naśladownictwo popularnych wzorców.
I rzeczywiście – dostajemy jedną z najoryginalniejszych historii w polskiej fantastyce, a może nawet w całej krajowej literaturze ostatnich lat. To co początkowo jest opowieścią o dojrzewaniu w stylu low-magic, szybko zaczyna rozwijać się w kompletnie nieoczekiwanych kierunkach. Protagoniści okazują się nieprzyjemni, a mordercy szlachetnymi bohaterami. Najlepsze intencje wywołują najgorsze skutki, a bohaterowie, nawet ci najgłówniejsi, muszą zmierzyć się z konsekwencjami własnych czynów, zamiast cieszyć się ochroną autora nie chcącego urazić co wrażliwszych czytelników.
W kolejnych tomach dostajemy niezwykły miks motywów i gatunków literackich. Fantasy? Powieść przygodowa? Romanse, także niekonwencjonalne? Archipelag Gułag? Baśń? Mity? To wszystko jest ze sobą wymieszane, ale w sposób niezwykle przemyślany i zmierzający do określonego celu, ani na moment nie tracąc z oczu historii i bohaterów. Zmiany stylu narracji służą pokazaniu zmiennych kolei losu Sofji i innych postaci oraz ich przemian. Niektóre przybierają klasyczną dla literatury postać przemian wewnętrznych, gdy bohaterowie dojrzewają, zmieniają swoje nastawienie do świata i odkrywają, że wygląda on inaczej niż wierzyli. A niektóre przemian całkiem dosłownych – istotną rolę w całej trylogii odgrywają owady i idea przemiany z larwy w postać dorosłą w tej grupie zwierząt.
To wszystko opowiedziane jest przepięknym językiem, bogatym w trafne neologizmy, jakże odmiennym od trendu we współczesnej kulturze, który każe wszystko upraszczać dla odbiorcy, który jednocześnie przewija ekran komórki i ogląda serial na platformie streamingowej. Co ważne, piękny język nie jest tu językiem nadmiernie skomplikowanym i nietrudno podążać za historią, a gdzie ma to swoje uzasadnienie Rak sięga po język potoczysty, a momentami wulgarny.
Warto jednak skupić cała swoją uwagę na lekturze, bowiem powieści najeżone są grami słownymi, aluzjami i dowcipami. Zarówno tymi z odniesieniami do kultury wysokiej, jak i do współczesnej nam popkultury. Do klasyków i do tych elementów nieco bardziej niszowych. A wiele zapewne przegapiłem, bo autor, w przeciwieństwie do wielu kolegów, nie opatruje każdego nawiązania sążnistym przypisem tłumaczącym jak sprytnie napisał dany fragment. Zamiast tego z pełnym szacunkiem dla inteligencji czytelnika, pozwala nam na samodzielne ich odkrywanie.
„Agla” to jedna z najciekawszych i najbardziej oryginalnych powieści z szeroko rozumianej fantastyki jaką miałem okazję czytać w ostatnich kilkunastu latach. Mimo pozornej obfitości wydawnictw, autorów i tytułów na naszym rynku, ogromna większość przypomina fast food – ma być dużo, znajomo i powtarzalnie. Nie musi być smacznie, byle jak najmniej osób odpychało. Tymczasem „Agla” jest jak oryginalne połączenie intensywnych smaków. Dla niektórych pewnie niestrawna, ale jeśli zmęczył was literacki odpowiednik pizzy i kebsa, musicie tego spróbować.