Robin Hobb – Wyprawa Błazna

Robin Hobb - Wyprawa BłaznaBastard Rycerki, Błazen, Cierń i cała reszta bohaterów, a także Królestwo Sześciu Księstw na stałe weszli do kanonu fantasy. Jak podaje angielska Wikipedia, książki Robin Hobb sprzedały się w nakładzie przekraczającym milion egzemplarzy.

Kiedy autorka takiej renomy wraca do swojego najpopularniejszego cyklu, oczekiwania są ogromne. „Skrytobójca Błazna”, pierwszy tom nowej trylogii nieco zawiódł oczekiwania fanów.

Uwaga, dalsza część recenzji zawiera spojlery „Skrytobójcy Błazna” i poprzednich tomów.

W pierwszym tomie nowej trylogii Robin Hobb odeszła od tego, co przyniosło sukcesy poprzednim częściom. Zamiast tego dostaliśmy rodzinny dramat, w którym starzejący się, owdowiały ojciec szuka niełatwego porozumienia z niezwykłą córką, cudownie urodzoną w jesieni jego życia. Naturalnie z takiego pomysłu może wyjść całkiem dobra książka. Jednak w przypadku Bastarda dostaliśmy raczej mało ciekawy zbiór banałów, zza których od czasu do czasu przebijał pomysł na większą całość.

„Wyprawa Błazna” częściowo wynagradza nam słabości poprzedniego tomu. Fabuła podejmuje wątek niemal dokładnie w chwili zakończenia pierwszej części trylogii. Bastard z ciężko rannym Błaznem przenosi się do Koziej Twierdzy. Tymczasem na jego dwór w Białym Gaju napadają tajemniczy biali ludzie, którzy mordują ludzi, palą zabudowania i porywają Pszczołę, córkę Bastarda oraz powierzoną jego opiece pannę Szkodę. Dawny królewski skrytobójca będzie musiał przypomnieć sobie nieużywane od przeszło dwóch dekad umiejętności, by ruszyć za porywaczami i zemścić się za ich zbrodnie.

Jeśli powyższy opis jest dla was niezrozumiały, to należy stanowczo zacząć od przeczytania poprzednich tomów serii. Historia Bastarda nie należy do tych, w których każdy tom można czytać oddzielnie. Tu mamy do czynienia z historią ściśle ze sobą powiązaną i nowy czytelnik zapewne zupełnie pogubi się w bogatym świecie Sześciu Księstw. Warto mieć też za sobą lekturę dwóch innych cykli rozgrywających się w tym samym świecie, czyli „Kupcy i ich Żywostatki” i niewydanych w Polsce „Kronik Deszczowych Ostępów”. Oba „ramiona” świata wykreowanego przez Hobb zderzają się ze sobą w „Wyprawie Błazna” znacznie mocniej, niż w którejkolwiek z wcześniejszych powieści.

Hobb wraca do tego, co zachwyciło czytelników we wcześniejszych tomach. Mamy więc znaną i lubianą mieszankę magii, polityki i akcji. Jak zwykle Bastard będzie musiał wybierać między lojalnością wobec Korony i prywatnym interesem, zwłaszcza gdy poważnych obrażeń dozna jego mentor. Do tego całość okrasza nowy wątek: ojca, który nie ma już nic do stracenia.

Autorka jak zwykle prezentuje nam akcję z pierwszoosobowej pozycji Bastarda. Podobnie jak w poprzednim tomie, w kilku rozdziałach patrzymy na świat przez oczy małej Pszczoły, choć tym razem dostaje głos znacznie rzadziej niż w „Skrytobójcy Błazna”. Pierwszoosobowa narracja daje autorowi możliwość ukrycia pewnych kwestii przed oczami czytelnika, bo nie wie o nich bohater. Hobb w pełni korzysta z tych możliwości. Do tego stopnia, że pewne odkrycia, których dokonuje Bastard, wywracają jego, a więc i naszą wiedzę o wydarzeniach poprzednich części do góry nogami i kompletnie zmieniają spojrzenie na świat.

Nie jest to rzadka sytuacja. Swoje światy zupełnie zmienili choćby J.K. Rowling („Harry Potter i przeklęte dziecko”) czy Dymitry Glukhowski („Metro 2035″). Niektórzy czytelnicy uwielbiają takie zwroty, innych to irytuje. W przypadku Bastarda całość jest znacznie bardziej wiarygodna, bo opowiedziana z pierwszoosobowej perspektywy.

Jak to u Hobb powieść czyta się łatwo i przyjemnie i czytelnik ani się spostrzeże, jak niemal tysiąc stron najnowszej książki zostaje za nim. To także zasługa bardzo dobrego tłumaczenia i starannej redakcji – na przestrzeni wszystkich tomów terminy i imiona są konsekwentnie tłumaczone tak samo, mimo różnych tłumaczy pracujących nad poszczególnymi częściami. To bardzo ułatwia odbiór serii. Nieco słabiej spisała się korekta, bo czasem można znaleźć literówki czy błędy interpunkcyjne, ale jak na taką ilość tekstu i tak nie jest najgorzej.

„Wyprawa Błazna” to powrót do starego stylu serii, co ucieszy fanów. Trochę brak tu nowych pomysłów, wiele wydarzeń doświadczeni czytelnicy mogą przewidzieć, ale mimo to książka stanowi solidny element świata Sześciu Księstw. Fani powinni być zadowoleni, nowym czytelnikom polecam zapoznanie się najpierw ze starszymi częściami.

Receznzja napisana dla LubimyCzytac.pl

ZOBACZ TEŻ:

Robin Hobb – Skrytobójca Błazna

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *