Recenzja Legimi – Netflixa dla e-booków

Internet zmienił wiele w naszym życiu. To truizm, ale jakże prawdziwy. Jedną z większych zmian w zakresie kultury jest kompletna rewolucja w zakresie dostępu do wszelkiej twórczości. Dziś dostęp do książek, filmów, muzyki, gier komputerowych i innych kreatywnych produktów jest kompletnie oddzielony od fizycznego nośnika. Innymi słowy nie trzeba kupować papierowej książki, czy plastikowej płyty CD/DVD, by cieszyć się ich treścią.

To umożliwiło zmianę modelu biznesowego. Coraz rzadziej klient kupuje konkretny film, książkę czy płytę z muzyką danego artysty. Zamiast tego płaci regularny abonament za dostęp do bazy zawierającej szeroki zakres artystów. W takim modelu biznesowym od lat działa przemysł muzyczny (Spotify), od kilku lat coraz bardziej w tę stronę skręcają film i telewizjia (Netflix i cała konkurencja).

Nie inaczej jest z książkami. Na naszym rynku mamy m.in. Storytel, specjalizujący się w produkcjach dźwiękowych, w tym audiobookach i podcastach czy Empik Go. Ja jednak chciałbym zrecenzować najstarszą chyba na naszym rynku taką usługę, czyli Legimi.

Legimi to rdzennie polska firma. Zaczęli stricte od udostępniania e-booków, obecnie mają też w ofercie audiobooki. Za pośrednictwem aplikacji można kupować e-booki na własność, a także zamawiać tradycyjne, papierowe książki. Ja jednak chciałbym się skupić na usługach w abonamencie.

Z aplikacji korzystam już niemal dwa lata. W tym czasie tak aplikacja, jak strona internetowa przeszły poważny lifting. Dziś nie wyobrażam sobie czytania bez Legimi, co nie znaczy, że to rozwiązanie bez wad.

Zacznijmy od początku. Dostęp do Legimi można wykupić w kilku wariantach. Po pierwsze z limitem stron, czyli po przeczytaniu konkretnej liczby stron w miesiącu dostęp zostaje zablokowany. Mamy warianty z limitem 300 stron (6,99 zł/mies.), 1000 stron (19,99 zł/mies) i 1000 stron (24,99 zł/mies).

Jednak z możliwości Legimi w pełni skorzystasz tylko w wersji no-limit. Daje ona pełny dostęp do e-booków za 32,99 zł/mies. Za 39,99 zł/mies. dostaniesz dostęp do e-booków i audiobooków. Te ceny obowiązują przy związaniu się z Legimi 12-miesięczną umową. Możesz też działać w trybie pay-as-you-go, czyli bez zobowiązania na dłużej, wówczas e-booki kosztują 39,99 zł/mies, a e-booki + audiobooki 44,99 zł/mies. W każdej wersji dostajesz 14-dniowy okres próbny, podczas którego można zrezygnować z abonamentu bez żadnych konsekwencji.

Legimi oferuje też abonament z e-bookiem za złotówkę. Działa to trochę jak w telefonii komórkowej, gdzie nowego smartfona spłacasz w wyższym abonamencie. I jak przy telefonach, bardziej opłaca się kupić czytnik osobno.

Niektóre publiczne biblioteki mają podpisaną umowę z Legimi. Jeśli jesteś zapisany do takiej biblioteki, dostaniesz od swojego bibliotekarza specjalny kod, który umożliwi ci dostęp do ich zasobów. Ale uwaga, nie są to zasoby pełne (wydawca decyduje, czy jego książki wejdą w skład tego pakietu), nie można czytać na Kindle, a czytelników danej biblioteki obowiązuje limit stron w miesiącu, więc jeśli dużo czytają, to pod koniec okresu rozliczeniowego może im się on skończyć. Niemniej jest to opcja dostępu bez dodatkowych opłat, więc warto rozważyć.

Jak to działa, jeśli zdecydujesz się na pełny dostęp? Możesz korzystać z Legimi na czterech urządzeniach – jednym smartfonie, jednym tablecie (lub dwóch smartfonach, jeśli nie masz tabletu), jednym czytniku i jednym komputerze. Urządzenia synchronizują między sobą stan przeczytania, dzięki czemu można czytać na różnych urządzeniach lub kilka osób może korzystać z jednego abonamentu.

Dostępność książek jest różna, zależna od umów podpisanych między Legimi i wydawcami. W bazie abonamentowej znajduje się głównie beletrystyka, trochę czasopism i książek popularnonaukowych. Ale zapomnijcie o bardziej specjalistycznych pozycjach. Nie znajdziecie też starych wydań, a jedynie relatywnie nowe (w tym wznowienia).

Z nowościami jest rożnie. Niektóre wydawnictwa (np. SQN) udostępniają nowości w abonamencie w dniu premiery, inne (np. Fabryka Słów) każą czekać kilka miesięcy. Większość wydawców obecnych na polskim rynku ma podpisaną z Legimi umowę, więc jest to dla mnie idealne rozwiązanie. Pozwala mi to czytać bardzo różne książki bez komiczności ich kupowania lub długiego oczekiwania na moją kolej w bibliotece.

Niestety techniczne rozwiązania pozostawiają nieco do życzenia. Po aktualizacji aplikacji jest nieco lepiej. Pojawiła się choćby możliwość dość dokładnego sortowania i filtrowania wyników wyszukiwań w różnych kategoriach. Można na przykład zobaczyć jakie książki w lubianych gatunkach cieszą się powodzeniem, a jakie dopiero pojawiły się w aplikacji. Niestety wyszukiwarka jest mało domyślna i jeśli wpiszę „Właca pierścieni” nie domyśli się, że chodziło o „Władcę pierścieni”. Szkoda, zwłaszcza że rozwiązania dopasowujące tego typu wpisy z literówkami czy podpowiadające dalszy ciąg (jak robi to np. Google) są obecnie standardem.

Irytująca jest też ciągła synchronizacja. Przy czym nie sposób tu znaleźć jakiegoś wspólnego mianownika. Aplikację na komputery trzeba synchronizować ręcznie. Z kolei mobilna synchronizuje się automatycznie. Kiedy tylko najdzie ją chęć. Czasami chęć nachodzi ją przy każdym wznowieniu aplikacji, a czasami raz dziennie. Jest to strasznie irytujące, bo często przy lekturze chcę sobie coś sprawdzić, np. zweryfikować informację podaną przez autora. Przechodzę na komórce do Google, a kiedy wracam do Legimi aplikacja synchronizuje się od samego początku i trzeba czekać.

Sporo do życzenia pozostawia też szybkość działania. Znów – aktualizacja poprawiła sytuację, ale synchronizacja i otwieranie książek trwa, jak na dzisiejsze standardy, zdecydowanie za długo. Zwłaszcza że z książek nie korzystamy on-line, tylko są pobierane do pamięci urządzenia. Tymczasem co kilkanaście stron aplikacja wczytuje kolejną część książki w tempie, jakby musiała ją pobrać z zapchanego serwera.

Te niedociągnięcia są strasznie irytujące, bo ogólnie zawartość bazy książek, cena i możliwości dawane przez Legimi są naprawdę bardzo dobre i konkurencyjne.

Polecam Legimi osobom, które, jak ja łykają przynajmniej kilka książek w miesiącu i nie mają problemów z czytaniem z ekranu. Ja bardzo sobie cenię fakt, że mam pełną bibliotekę w kieszeni i nie muszę pamiętać, żeby zabrać kolejną książkę na wypadek jeśli skończy mi się ta, którą właśnie czytam. Niebagatelne znaczenie dla mnie ma też fakt, że jest to dostęp legalny, a część moich pieniędzy trafia do wydawców i autorów.

Zakup abonament w Legimi

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *